Kolarstwo grawitacyjne – rodzaj kolarstwa górskiego uprawianego na silnie nachylonych stokach naturalnych lub specjalnie przygotowywanych trasach. O tym będzie ten odcinek. Jest chyba najbardziej edukacyjny ze wszystkich jakie do tej pory nagrałem i zmontowałem, ale właśnie tego nam trzeba było.

Dzisiaj będziemy rozmawiać między innymi o tym czym jest kolarstwo grawitacyjne. Jest ono często nam prezentowane jako niezwykle dynamiczne i ekstremalne. Czy tak jest naprawdę? Odpowiedzi na to pytanie szukam w rozmowie z Magdą i Jankiem. 

Pytam czym jest tak naprawdę jest kolarstwo grawitacyjne, ile jest w tym podejścia naprawdę ekstremalnego a na ile jest to jeden ze sposobów na ucieczkę od cywilizacji i zaszycie się w lesie. Chcę również się dowiedzieć ile uprawianie tej dyscypliny sportu kosztuje i czy każdy może zacząć jeździć grawitacyjnie. 

Transkrypcja odcinka:

Magda Szczekutek: Musimy zacząć rozmowę od rozwiązania problemu nazwy kolarstwo grawitacyjne i ekstremalne. Moim zdaniem na chwilę obecną kolarstwo grawitacyjne nie musi być ekstremalne i można to do pewnego stopnia porównać z narciarstwem. Narciarze również mają bardzo trudne trasy, które faktycznie są ekstremalne, ale mają też wiele tras przygotowanych dla rodzin z dziećmi. To, co jest bardzo dobrze widoczne na zachodzie Europy a powoli też i w Polsce to to, że zaczynają jeździć całe rodziny. Cała rodzina udaje się na wakacje rowerowe. Korzystają z bardzo dobrze przygotowanej infrastruktury. Tego samego chciałabym u nas, chciałabym widzieć całą rodzinę cieszącą się ze wspólnego spędzania czasu na rowerze. Tam świetnie się sprawdzi jeździectwo grawitacyjne niekoniecznie z tym aspektem ekstremalnym.

Piotr Peszko: W takim razie skupmy się teraz na tym aspekcie grawitacyjnym. W jaki sposób możemy kolarstwo kategoryzować. Nie chce to używać określenia podzielić. Te podziały trochę mnie bolą. Wiem, że kolarze grawitacyjni starają się odgrodzić od osób jeżdżących na szosach. To samo działa też w drugą stronę, kiedy to słychać pogardę ze strony kolaży ekstremalnych kierowaną w kierunku osób uprawiających kolarstwo w inny sposób. Spotykam się z tym na forach, ale zależy mi na tym, aby nie dzielić a w prosty sposób to skategoryzować.

Jan Kiliński: Trzeba byłoby wrócić do genezy tych podziałów i prześledzić ich ewolucję. Na początku wszystkie odmiany kolarstwa, nawet te skrajne radykalne, czy to skoki, czy kolarstwo szosowe nastawione na rejs były oddzielnymi kategoriami. Były to nisze, które rozwijały się we własnym zakresie. W takiej zamkniętej enklawie łatwiej o tworzenie podziałów. Izolujesz się i w pewnym momencie zaczyna to przypominać to sektę kolarską. W spotkaniu z inną grupą, która może mieć nieco inne wartości, w inny sposób się ubiera, ma inne zasady lifestylowe, między wami jest tyle różnic, że rzeczywiście trudno jest znaleźć wspólny język. Dlatego dobrze jest, jeśli sport staje się komercyjny, masowy.

Kolarstwo grawitacyjne

Daje to szansę dla amatorów. Wiele osób chce pozostać amatorami. Znowu amatorzy nie są w swoim podejściu tak radykalni, im jest łatwiej łączyć dirtjumping naprzykład z enduro. Jeszcze kilka lat temu wyglądało to w ten sposób, że albo jesteś “dirtowcem” albo jesteś “enduro”. Jedni traktowali innych z wyższością. Teraz powoli te podziały zanikają. Taki podział nie musi istnieć. Kiedy zaczęliśmy jeździć do Hiszpanii spotykaliśmy ludzi którzy jednego dnia jeździ na szosie, drugiego dnia na ibike a trzeciego dnia skakali na hopkach. Pytałam ich o to czy spotykają się z takim rozróżnieniem i powiedzieli mi że każdy jeździ w taki sposób jaki lubi ale wszyscy jeździmy na rowerach więc nie widzą problemu. U nas w tamtym czasie niestety nie spotyka się takiego myślenia.

Piotr: Kiedyś były rowery szosowe, górskie i miejskie. Aktualnie widzimy wysoką specjalizację, poszerzenie się możliwości. W jaki sposób możemy stworzyć kategoryzację tego jak kolarstwo grawitacyjne wygląda.

Jan Kiliński (Dirt It More): Najłatwiej to wyobrazić  sobie w taki sposób, że są to wszystkie odmiany jazdy MTB gdzie grawitacja ma trochę większe znaczenie niż samo pedałowanie. Napędzać będzie nas grawitacja, kiedy jedziemy w dół. Walczymy z grawitacją, kiedy wyskakujemy w górę i kiedy lądujemy. Nawet w konkurencjach takich jak właśnie Enduro gdzie liczy się podjazd na górę jednak największe znaczenie ma ten zjazd w ciężkich warunkach. Musimy sobie poradzić w bardzo ciężkim terenie. Wszystkie odmiany grawitacyjne to właśnie te gdzie największe znaczenie ma walka z grawitacją. Naturalnie i siła pedałowania, ale ta nie jest najważniejsza.

Piotr: Teraz warto zastanowić się nad tym co oznaczają różne sposoby używania grawitacji. Dla mnie najbardziej intuicyjny spotkanie z grawitacja ma miejsce, wtedy kiedy spadam. Biorąc pod uwagę np. MTB cross-country, tam chodzi o to, aby jechać sprawnie zarówno pod górę, prosto, jak i w dół. Duży nacisk kładziony jest na technikę, ale chodzi głównie o prędkość. Trasa jest inaczej przygotowana. W kolarstwie grawitacyjnym jeździmy głównie po przygotowanych trasach?

Jan Kiliński: Dużo zależy od tego, jaką konkretnie wybierzemy dyscyplinę. Myślę, że najlepiej będzie opisać wszystkie dyscypliny, ponieważ tak jak mówisz w jednej będzie istotne jaką masz wydolność, czy masz dobrą technikę i wogóle nie to, w jaki sposób pedałujesz. Są też jednak takie odmiany gdzie ta moc w nodze będzie najważniejsza.

Piotr: Czyli jak możemy to kolarstwo grawitacyjne podzielić?

Jan Kiliński: Zacznę od tej kategorii, która jest najdalej od klasycznego MTB. Dirtjumping to dyscyplina, od której zaczynałem…

Piotr: Jesteś nazywany ojcem chrzestnym polskiego dirtjumpingu…

Jan: Ostatnio też słyszałem, że jestem Polską twarzą Enduro więc nie przykładałbym zbyt wielkiej wagi do tego co można znaleźć w Internecie. Faktycznie pierwszą moją konkurencją był  fourcross, ale powiedzmy, że jest to dyscyplina, która już powoli odchodzi w zapomnienie. Dirtjumping więc jest kategorią freestyleową której czas nie ma żadnego znaczenia. Freestyle polega na tym, że wykonujesz ewolucję na hopach. Wyskakujesz z hopy, robisz ewolucję w powietrzu, lądujesz i wyskakujesz na kolejnej. Liczy się nota ze wszystkim ewolucji razem.

Piotr: Hopa jest specjalnie przygotowaną górką z której możesz wyskakiwać…

Jan: Tak, kończy się ostrym wybiciem do góry. Kiedy się z takiej hopki wybijemy mamy krótką chwilę zawieszenia, daje nam to czas na wykonanie ewolucji. Możemy się obrócić w pionie lub poziomie, kręcić rowerem, kręcić kierownicą. Później lądujemy i wyskakujemy po raz kolejny. To jest dirtjumping. Jest to najdalej od takiego typowego MTB. Praktycznie nie ma nic wspólnego. Rowery do tej konkurencji również wyglądają zupełnie inaczej. Opowiadając o wyglądzie roweru trzeba zaznaczyć, że jest to rower na kołach 26 cali. Jest to rower bardzo krótki.Ma bardzo niską ramę. Rower został tak skonstruowany, aby pozwalać robić te wszystkie ewolucje. Przekładać nogi nad siodełkiem kręcić rowerem.

Piotr: Na tym rowerze się nie siedzi.

Jan: Nie, siodełko jest po to, aby usiąść na starcie, ewentualnie złapać i w powietrzu ręką albo nogami. Jest to najbardziej ekstremalna dyscyplina grawitacyjna.

Piotrek: To, co widzę za oknem, teraz przysypane śniegiem, to jest Bike Garden właśnie w tym celu przygotowany?

Jan: To są hopy typowo do dirtjumpingu.Trochę bardziej free rajdowe. Kolejną kategorią więc może być jazda w terenie, jazda w górach. Jest to bardzo szeroko rozumiane free ride. Używając takiej analogii do snowboardu, jeździmy gdzie chcemy, jak chcemy. Jest to bardzo trudny teren, skaczemy hopy, ale te spotkane na naszej drodze. Wykorzystujemy do tego uskoki, w ten sposób robimy wybicia i lądowania. Często budujemy taką trasę samemu lub korzystamy z naturalnych wyboistych tras. Przykładem najbardziej hardcorowego free rajdu są zawody Rampage.

Piotrek: Jeśli nigdy tego nie widzieliście wygląda to tak że człowiek stoi na szczycie wielkiego klifu. Wtedy człowiek z obsługi zaczyna odliczanie i człowiek zjeżdża z klifu. Jazda obserwuję wiele osób, są helikopter, jest telewizja.

Jan: Jeśli kiedykolwiek spotkaliśmy się z kolarstwem grawitacyjnym to pewnie słyszeliśmy właśnie o tych zawodach. Jest to olbrzymi wydarzenie. W Polsce mamy się czym pochwalić, ponieważ mamy niesamowitego zawodnika Szymon Godzka. On startuje w tych zawodach od kilku sezonów.

Piotr: Czyli ludzie, którzy jadą sobie w Krakowie do Lasu Wolskiego mogą mogą robić freeriding? 

Jan: Tak, przy tym jest to bardziej dyscyplina popisowa, konkurencja lajfstajlowa. Tu nie chodzi o to, aby się z kim ścigać czy walczyć o wyższe noty, ale bardziej jest to rodzaj aktywności sportowej niż konkurencja sportowa. 

Piotr: Czyli faktycznie porównanie do snowboardu jest bardzo trafione.

Jan: Skupiamy się na hopach. Mogą być naturalne lub postawione drewniane przeszkody tak zwane North Shore . To takie drabinki, po których się jeździ w lesie. To jest bardzo szeroka dyscyplina. Od tego freeridu możemy wyprowadzić kolejne dyscyplinę. Myślę, że tu warto powiedzieć na temat enduro.

Piotr: Ja o enduro słyszałem, chociaż nie wiedziałem z czego się wywodzi. Może to znaczyć że marketingowo  i komercyjnie jest to temat bardzo popularny. Jak do tego doszło, że Enduro pojawiło się w naszej rzeczywistości?

Jan:  Stara szkoła rowerowa, która jeździła freeride i downhill bardzo długo nie mogła tego zaakceptować, ponieważ była to dyscyplina, która nagle wybuchła jako dyscyplina bardzo komercyjna. Ludzie, którzy nigdy nie mieli styczności z tym środowiskiem zaczęli jeździć enduro. Dla wielu osobą to nie do przyjęcia chcieli aby dalej było to w jaki sposób elitarnej zamknięte środowisko. Lubili idę kiedy był to sport jedynie dla hardkorowców i pomysł, aby ktokolwiek, człowiek z korporacji kupował rower za 50 000 i zaczynał jeździć nie mieścił mi się w głowie. To było to pierwsze skojarzenie, być może niedokońca pozytywne. Aktualnie myślę, że jest więcej akceptacji, jest to bardzo fajny kierunek i jego rozwój pomaga się rozwijać całemu kolarstwu grawitacyjnemu.  Jeśli pojawia się kilkukrotnie więcej ludzi na rynku to oni potrzebują trasy i roweru, potrzebują instruktorów i to wszystko rośnie razem.

Piotr: Enduro to mogą być zawody lub dość specyficzny sposób jeżdżenia. Na czym to dokładnie polega?

Jan: Enduro jako zawody jest czymś trochę innym niż enduro jako sposób spędzania wolnego czasu. Polega to na tym, aby w górach podjechać na rowerze na szczyt, zdobyć go i zjechać szlakiem. Szlak może być przygotowany. Podjeżdżać możemy w swoim tempie na luzie. Możemy jechać z kimś i traktować to, jak wydarzenie towarzyskie, nie musimy się spieszyć. Przy zjeździe w dół chodzi o to, aby technicznie dać radę, pokonać ścianki, czyli takie bardzo ostre zjazdy. Pokonać też te kawałki trasy, na których jest więcej korzeni czy kamieni. Chodzi po prostu o to, aby dać radę zjechać. Na etapie zawodów liczy się to aby mieć odpowiednią prędkość, na etapie amatorskim chodzi o samo pokonanie szlaku. Myślę, że kiedyś kolarstwo MTB było nastawione na to, że jedziesz wyścigu. Tutaj skupiamy się na challangu. Wyzwaniach związanym z budową terenu. Myślę, że przez to ta dziedzina jest tak bardzo popularna.

Piotr: Patrząc na to z perspektywy użytkownika, osoby, która chce zrobić coś fajnego rowerowo i chce coś zobaczyć to jest interesujące. Możemy znaleźć wyznaczone już trasy. Naturalnie samodzielna szukanie tras może być fajne ale dla mnie wygodą jest to że ktoś wcześniej wyznaczył trasę i określił i trudność. Podobnie jak w narciarstwie.

Jan: Myślę, że idzie to właśnie w tym kierunku. Aby enduro stała się czymś takim jak narciarstwo.  Przyjeżdżasz i tak jak powiedziałeś, masz wyznaczone poziomy trudności i  masz trasy o określonej charakterystyce. Możesz też mieć wyznaczone trasy, na których możesz skakać.

Piotr: Wyjaśniliśmy już wiele pojęć. Czy jest coś co jeszcze chciałbyś dodać? 

Jan: Myślę, że warto wspomnieć o jeszcze jednej konkurencji, która uzupełnia tę naszą układankę, ponieważ zanim Enduro stało się tym czym jest teraz bardzo popularną konkurencją było był downhill. Myślę, że historia downhillu ma około 30-40 lat. Jest to dyscyplina typowo skoncentrowana na tym, że wyjeżdżasz wyciągiem na górę, stoisz na bramce i lecisz w dół. Masz bardzo ciężkie sekcje i liczy się to aby pokonać trasę.

Piotrek: Czyli mamy skategoryzowane kolarstwo grawitacyjne. Mam nadzieję, że już niedługo uda mi się zaprosić kolejnych kolaży, którzy opowiadają swoje historie.

Podobał Ci się ten odcinek? Posłuchaj pierwszego odcinka nagranego z Magdą i Janem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

2 comments on “Kolarstwo Grawitacyjne (Dirtjumping Freeride Enduro Downhill) – opowiadają Jan Kiliński i Magda Szczekutek (odc. 23)